Zdziwilibyście się ilu Polaków przemierza autostrady pomiędzy Wielką Brytanią, a Polską. Jadąc samochodem, co chwile mija Cię “polska blacha”, a jeżeli gdzieś po środku Niemiec spotkasz samochód-z-kierownicą-nie-po-tej-stronie cisnący w kierunku naszej ojczyzny to na 90% w środku siedzą Polskie mordki. W sumie wystarczy nawet posiedzieć chwile na promie i posłuchać, co się dzieję na około.

Jazda samochodem z Polski do Anglii to popularna i dawno oklepana trasa, ale mimo tego może być męcząca dla świeżego kierowcy. Udałem się w taką podróż mając jedynie pół roku doświadczenia za kółkiem w mieście, więc w Hannoverze zrobiłem sobie przerwę i wróciłem za kółko następnego dnia. Wtedy to już dojechałem bez problemu. Niemniej jednak dzisiaj po przejechaniu tak długiego odcinka Europy wielokrotnie mogę się pochwalić, że trasę połykam “na raz”. Oczywiście w międzyczasie są postoje 10-30 minut, ale czasami rozprostować stawy wypada.

Link do przykładowej trasy: http://goo.gl/Jre78

Oczywiście wszelkie odległości oraz czas zależą od tego skąd w Polsce startujecie i gdzie w Anglii kończycie.

Przebieg trasy po lądzie

Zaczynamy w Niemczech. Ja osobiście bardzo nie lubię tego odcinka, gdyż cała droga jest mało ciekawa, a na autostradach panuje chaos (najlepiej jechać nocą). Kiedy zatrzymiemy się na stacji benzynowej i spytamy o coś grzecznie po angielsku, jest rzeczą naturalną, że odpowiedź dostaniemy… po niemiecku.

W każdym razie Niemcy to pół naszej trasy. Całe szczęście drogi mają bardzo dobre oznaczenia i bez problemu powinniśmy przez nie przebrnąć. Chciałem tylko zwrócić uwagę wszystkim jadącym zimą, iż lepiej podczas opadów śniegu omijać Hannover południem (zjechać z autostrady), ponieważ bezpośrednio na A2 jeden odcinek jest zbyt stromy dla ciężarówek, które tam utykają tworząc niesłychane korki.

Dalej docieramy do Holandii. Odcinek choć krótki to bardzo interesujący. W oddali często widać pola pocących się wiatraków, aby wyprodukować należną ilość prądu, a dookoła można podziwiać przeogromne pola tulipanów i holenderski sielankowy klimat (chyba, że jedziecie nocą to nie). W odróżnieniu od Niemiec, na stacjach benzynowych witają Cię z uśmiechem i mówią po angielsku. Bardzo lubię w Holandii robić sobie przerwę w podróży.

No i czas na Belgię. Tam się chyba nigdy nie zatrzymałem jeszcze, bo zawsze mi tak jakoś paliwa stykało, aby ją przejechać. Trasa również przyjemna, lecz nawet dwa raz zdażyło mi się wjechać do Antwerpen, bo wybrałem nie ten zjazd – tam coś jest nie tak 😛 Przynajmniej mogę powiedzieć, że widziałem duże, swoją drogą ładne, miasto belgijskie od wewnątrz.

I na końcu ta Francja. Powiem Wam, że to jest tak krótki odcinek w porównaniu do całej trasy, że mija on w mgnieniu oka. Jeżeli wybierzecie opcję przepływu promem to kierujecie się do Dunkerque (raptem 10 min od granicy) albo Calais w przypadku pociągu (eurotunnelu), które jest zaledwie 30 km dalej.

Przeprawa na Wyspę

Jest to sprawa do załatwienia zanim w ogóle ruszymy w trasę. Do wyboru mamy dwie opcję. Cenowo mogą się nie wiele różnić (o tym za chwilkę), lecz czasowo tunel okazuje się 6x szybszy.

Prom

IMG_0271Operatorem promów jest filma DFDS Seaways, a ich strona znajduje się tutaj. Ceny wahają się w zależności o jakiej porze chcemy wykupić transport. Godziny wczesno-poranne jak i późno-wieczorowe są zdecydowanie tańsze (około 25-30 euro w jedną stronę), gdzie w środku dnia ceny sięgają nawet 55 euro. Generalnie będziecie poproszeni, aby przybyć na miejsce co najmniej 45 minut przed czasem, lecz w praktyce i 15 minut wystarczy.

Firma również przygotowała swoją ofertę pod tych, co lubią być przed czasem jak i po czasie. Mianowicie, jeżeli załapiecie się na wcześniejszy rejs albo dopiero jakiś późniejszy to możecie z nich śmiało skorzystać w cenie swojego biletu tak długo jak jest jeszcze miejsce (nie zdażyło mi się, żeby miejsca nie było – może dlatego, że zawsze jadę w mniej zatłoczonych godzinach).

Jeśli chodzi o jakieś szperanie po samochodzie to nic takiego nie ma miejsca. Jedyne, o co proszą to żeby otworzyć bagażnik i wcale nie po to, aby się upewnić że nie przewozicie za dużo rakiet papierosów, czy puszek polskiego piwa, tylko czy aby nie macie w bagażniku jakiegoś nielegalnego imigranta. W sumie to rozumiem ten zabieg po obejrzeniu kilku materiałów na YT jakie wały ludzie robią, żeby się dostać do UK (głównie muzułmanie, bo wiz nie mają). Całość oczywiście oblatujecie na polski dowód lub polski paszport – bez kłopotów. Następnie dostajecie w okienku zawieszkę na przednie lusterko z numerem linii, na której należy się ustawić. No i czekacie na pakowanie aut do promu 😉

Plusy tej opcji są takie, że można się przespać, zjeść coś ciepłego (jest restauracja nawet), czy postać na burcie i zaczerpnąć świeżej bryzy morskiej. Po wielu godzinach jazdy z Polski jest to jak zbawienie.

Dla chętnych zapraszam na urywek mojego filmiku, gdzie zamieściłem materiał z samego przejazdu owym promem.

Eurotunnel

P1000323Przejazd 30 minut. Dla tych, co cenią sobie czas i chcą jak najszybciej mieć trasę z głowy polecam tę opcję. Bilety do “Le Shuttle” można zakupić tutaj. Na pewno podczas wybierania terminu przejazdu przerazi Was cena. Owszem jest ogromna w porównaniu do jazdy promem. W wakacje sięga nawet 100 funtów w jedną stronę! Już tłumaczę jak to obejść…

Firma oferują tzw. “one-day trip to France”, czyli jak nazwa wskazuję jest to jednodniowy wypad do sąsiadów Wielkiej Brytanii. Warunkiem jest, że trzeba zakupić bilety w obie strony nie oddalone od siebie o więcej niż jeden dzień. Za całość zapłacimy 40-50 funtów, a nikt nam nie każe korzystać z biletu powrotnego, prawda? 🙂 Wyjdzie nam na to, że dopłacimy 10 funtów do ceny za prom, a podróż mamy o wiele przyjemniejszą i bardziej komfortową. No chyba, że musicie się wyspać to trochę lipa 😉

Jeśli chodzi o przejście przez samą granicę to odbywa się nawet bez naszego wysiadania z auta. Jedynie, co robią “celnicy” to sprawdzają, czy gdzieś pod klamkami czegoś nie przemycasz i magicznym czujnikiem przejadą Ci po kierownicy, żeby upewnić się w tym samym. Również zostaniecie zapytani, czy macie w pojeździe rzecz, którą należy zadeklarować jak np. pistolet, czy nóż. Należy odpowiedzieć: “Noł” i czekać na sygnał do dalszej jazdy.

Jak wygląda taka podróż możecie obejrzeć również w moim filmiku.

Koszt

Głównym kosztem naturalnie jest paliwo. Ciężko mi tu jest w tym momencie to obliczyć za Was, więc najlepiej zobaczcie na Google Maps ile kilometrów będziecie jechać z punktu do punktu i przeliczcie ile baków paliwa spali Wasz samochód. Do podróży trzeba dodać przeprawę promem lub tunelem oraz pare euro na toalety w podróży (każda praktycznie płatna), czy jakieś ciepłe jedzenie, czy picie. Mnie osobiście trasa w obie strony nigdy nie wyniosła, więcej niż 500 funtów w benzyniaku.

W razie pytań piszcie

Napisane przez Tomasz Lisiecki
Hey, my name is Tomasz. I am an open-minded and hard-working individualist living in the ever-raining land called The Great Britain. I am running my own company and a YouTube channel.