O tak! Dwa tygodnie prawdziwego lata się właśnie zaczęły. Zostaję na wyspię Ishigaki do 3 maja, aby później przenieść się na wyspę Okinawa do 10 maja. Daję mi to sporo czasu, aby nadrobić opaleniznę, trochę ponurkować i poznać lokalnych mieszkańców.

Jedyna możliwość dostania się tutaj to powietrzem. Niestety wszystkie promy wyleciały z biznesu, więc dla tych chcących poznać te rejony Japonii transport jest bardzo zmonopolizowany. Wyjazd wciąż kwalifikuje się jako lot lokalny, więc jeżeli jesteś w przeludnionym Tokio z ochotą na trochę spokoju, zarezerwuj sobie tani lot w te strony i wpadaj. Żadne zasady wizy turystycznej nie są łamane.

Pierwsze wrażenie nie napawa jakimś optymizmem, bo nie wydaje mi się, żeby było tu sporo do robienia. Całość wydaje się bardzo zwyczajna, pokojowa i wolna od przemysłu. Zanim jednak poddam wszelkie nadzieje, spróbuje odkryć wszystkie zakamarki w nadchodzących dniach.

Dzisiaj jedynie udało mi się zobaczyć brzeg wyspy tuż obok mnie. Podobno jest tutaj nie wiele plaż z kąpieliskami, a już na pewno ta tutaj nie jest jedną z nich. Zamiast ładnej plaży, znalazłem ostrą i kamienistą podłogę przygniecioną tonami skamielin idącą z 500 metrów w głąb oceanu. Teren jest domem dla krabów, ryb i innych niezidentyfikowanych żyjątek. Również natrafiłem na sporo potłuczonej porcelany, szkła i kawałków domów, które prawdopodobnie znalazły się tam w skutek tsunami wymywającego ziemie.

Do później!

Napisane przez Tomasz Lisiecki
Hey, my name is Tomasz. I am an open-minded and hard-working individualist living in the ever-raining land called The Great Britain. I am running my own company and a YouTube channel.