Przynajmniej wczoraj ten uparty deszcz ustał gdzieś w połowie dnia. Przez co udało mi się trochę zaszaleć. Dzisiaj jednak, niebo rzucało żabami zalewając drogi i chodniki. Możesz się spodziewać, że zrobiłem całe nic.

Drugi dzień z rzędu, McDonald’s przyszedł na ratunek. Zauważyłem, że ludzie rozpoznają mnie przez inny wygląd. W szczególności dzieci, które machają i wykrzykują “haro!” kiedykolwiek złapiesz ich wzrokiem. Najlepiej po prostu się na nich nie patrzeć 😛 Wykorzystałem czas na dalsze pisanie książki i e-maile.

Ku mojemu zdziwieniu, około 19, nasi gospodarze zawitali u nas w domu by przygotować pokoje dla innych gości przyjeżdżających następnego dnia. Szybko odciągnąłem ich od obowiązku, po czym spędziliśmy godziny na rozmowy o życiu i dzieleniu swoich historii. Byli tak mili, że zaproponowali nam swój samochód, bo wiedzą jak trudne jest poruszanie się po wyspie autobusem. Dowiedziałem się także, co jest warte zobaczenia tutaj, więc mam nadzieję zabrać Was tam ze sobą 🙂

Do zobaczenia!

Napisane przez Tomasz Lisiecki
Hey, my name is Tomasz. I am an open-minded and hard-working individualist living in the ever-raining land called The Great Britain. I am running my own company and a YouTube channel.